wtorek, 9 września 2014
Asekurantka?
Trudno się zebrać w sobie. Trudno wziąć do ręki pióro i zacząć pisać. Trudno zacząć gdyż wiązałoby się to z nazwaniem niezdefiniowanego uczucia, które jakiś niedawany czas temu zamieszało w miejscu tuż nad żołądkiem. A skoro okraszone jest nieusystematyzowanym smakiem to jak odziać to w odpowiedni szaty słowne? Jak nadać właściwy sens czemuś co zradza się z bezsensu?
Wrzesień. Mgliste poranki pachną już jesienią. A chłód nocy przypomina o upływie czasu. Nieuchronnie i nieustannie czas płynie. Lato dobiegło końca. Jak zawsze za szybko. Jak zawsze za mało intensywnie. Nie umiejąc czerpać z chwil, pogrążona w niedostatku impulsów nieruchomo patrzę jak marnotrawią się kolejne szanse. Zielone liście co zdobić miały wazon jednak w tymże mgnieniu opadają bezszelestnie ukazując okrucieństwo codzienności, odzierając ją z tego co najpiękniejsze.
Przebłyski świadomości sprawiają że znów zanurzam się w ciemnym blasku słońca wdychając gorzką nicość życia. Dławiąc się nią zamykam oczy.
Próbując stworzyć w głowie iluzoryczny obraz samej siebie czuję ten sam niesmak co kiedyś.
Zalękniona mała dziewczynka w sukience w cętki. Dziewczynka, której nie dotyka czas.
Wokół wszystko wiruje, wszystko płynie. Nieprzerwany bieg natury.
Wszystko prócz niej.
I dlatego tak trudno napisać to głośno. I pomimo tego, iż pisanie zawsze było formą uzewnętrzniania się dziś wydaje się być wyzwaniem.
Czując narastającą presję i potęgujące się poczucie powinności nie sposób w spokoju kreślić ramy jutra.
Dziś wiem kim byłam, kim jestem ale zupełnie nie mam pojęcia kim chcę być,
Dosyć już wnikania w normalność, Moje kolory dopasowały się już do życia. Dopasowały na tyle by ruszyć w dalszą drogę. Kolejny etap życia.
I być może to ten paraliżujący lęk powoduję, że nie umiem wybrać. A może to niedostateczna dojrzałość. A może zbyt mała inteligencja. Nie wiem. Boli mnie głowa.
Asekurantka.
Określenie niemalże idealne?
Wieża melancholii...wyrosła na mej polanie. Zakrywa przyjazne widoczki.
Czuję się pokawałkowana. Wybrakowana.
Biała kartka papieru, wcześniej zapisana, wyprana teraz pognieciona i podziurawiona.
Czuję dużą dwoistość.
Bo przecież pomimo tych burz śnieżnych, które nacierają na mnie-czuję szczęście.
Ambiwalentne mam wnętrze.....
i dziwnie tak że smutek może mieszkać ze szczęściem. Na raz, w jednym kruchym wnętrzu.
Dwoje sublokatorów, którzy nie znają się aczkolwiek dobitnie odczuwają swą obecność.
Są dni kiedy napełniam się kolorami radości. Kiedy śmieję się sama do siebie. Do Ciebie.
Ale potem nastają dni.....czasem to tylko momenty, kiedy miewam wrażenie że wypluwam wszystkie kolory tęczy z siebie,
Przy Tobie czuję się bezpiecznie. Gdy Cię nie ma mocno zaciskam nóż w dłoni by ustrzec się przed nadciągającym ciosem.
A co czuję gdy jestem sama?
Czuję zapach samotności, którym przesiąkam do samych nerwów. Do rdzenia osobowości.
I gubiąc się nawet teraz nie wiem co począć dalej. Jak wytrwać dzień swój.
Donikąd idę.
Choć niby na horyzoncie widać nasionko celu. To cel przecież tak trudny, że nie wiem czy podołam.
Tak uparcie kiedyś w chorobie swej do wyjątkowości dążyć dostaje szansę by wyjątkowość kontynuować. Na zdrowym gruncie, choć dla poniektórych pewnie także "szaleńczym".
Zanim wybiorę postoję w milczeniu. W objęciach czasu szukając wytchnienia.
wtorek, 26 sierpnia 2014
10 lat temu.
Bo to już przeszłość...
Archiwum wspomnień,licz i wag
obsesje, w których zostawiłam strzępy czasu i własnej siebie.
Wyzbyta niegdyś ambicji,
zrezygnowana z jakichkolwiek dążeń czy pragnień
zdecydowałam się MARZYĆ.
Oswojona ze swoim istnieniem
ostrymi nożyczkami odcięłam się od czerwieni na ręku.
Zachęcona zagęszczającą się atmosferą własnych rozmyślań
znalazłam siebie.
***
10 lat. Tak to było dekadę temu.
Było.
Archiwum wspomnień,licz i wag
obsesje, w których zostawiłam strzępy czasu i własnej siebie.
Wyzbyta niegdyś ambicji,
zrezygnowana z jakichkolwiek dążeń czy pragnień
zdecydowałam się MARZYĆ.
Oswojona ze swoim istnieniem
ostrymi nożyczkami odcięłam się od czerwieni na ręku.
Zachęcona zagęszczającą się atmosferą własnych rozmyślań
znalazłam siebie.
***
10 lat. Tak to było dekadę temu.
Było.
poniedziałek, 25 sierpnia 2014
Milka Pretzel loves Choco
Milka Pretzel Loves Choco- to jedna z trzech nowych propozycji od Milki.
W sklepach znajdziemy także wersję z ryżem i nachosami.
Połączenie słodkiego smaku mlecznej czekolady ze słonymi, kruchymi precelkami zapewne dla poniektórych stanowi wyzwanie i zaskoczenie.
Dla mnie to idealnie skomponowany duet. Precelków zanurzonych w mlecznej pierzynce czekolady milki jest dość sporo. Są chrupiące, lekko słonawe-takie jakie być powinny!
Jak dla mnie ta czekolada to jedna z lepszych milek. Zapewne już nie długo wypróbuje pozostałe dwa warianty.
Ocena:5/5
Cena: 3.69 Chata Polska
W sklepach znajdziemy także wersję z ryżem i nachosami.
Połączenie słodkiego smaku mlecznej czekolady ze słonymi, kruchymi precelkami zapewne dla poniektórych stanowi wyzwanie i zaskoczenie.
Dla mnie to idealnie skomponowany duet. Precelków zanurzonych w mlecznej pierzynce czekolady milki jest dość sporo. Są chrupiące, lekko słonawe-takie jakie być powinny!
Jak dla mnie ta czekolada to jedna z lepszych milek. Zapewne już nie długo wypróbuje pozostałe dwa warianty.
Ocena:5/5
Cena: 3.69 Chata Polska
środa, 20 sierpnia 2014
Czekoladki Friends.
Powróciłam. Znowu nie wiem na ile.
Ale wiem, że czekają nas słodkie wpisy!
Dziś czekoladki z nadzieniem o smaku jogurtowym i brzoskwiniowym.
Czekolada pochodzi z biedronki, można ją dostać w dwóch wariantach smakowych-tym dzisiejszym i mango-marakuja.
Każda tabliczka podzielona na 18 kosteczek, posegregowanych w plastikowej tacce.
W smaku nadzienie nie powala, nie odnalazłam tam smaku jogurtu ani brzoskwini, czekolada mleczna-ujdzie.
Na pewno lepsza jest ta o smaku marakui.
Ocena: 3/5
Cena: 1,89, biedronka
Dziś czekoladki z nadzieniem o smaku jogurtowym i brzoskwiniowym.
Czekolada pochodzi z biedronki, można ją dostać w dwóch wariantach smakowych-tym dzisiejszym i mango-marakuja.
Każda tabliczka podzielona na 18 kosteczek, posegregowanych w plastikowej tacce.
W smaku nadzienie nie powala, nie odnalazłam tam smaku jogurtu ani brzoskwini, czekolada mleczna-ujdzie.
Na pewno lepsza jest ta o smaku marakui.
Ocena: 3/5
Cena: 1,89, biedronka
wtorek, 5 sierpnia 2014
"Czytanie zawsze pomaga przeczekać"
[...] czyż może być coś milszego, jak siedzieć z książką wieczorem przy kominku, podczas gdy wiatr buja w szyby, a w pokoju pali się lampa?
[...]
Nie myśli się wówczas o niczym [...] i tak mijają godziny. Nie ruszając się z miejsca człowiek przechadza się po krajach, które widzi oczyma duszy, i fantazja wplatając się w baśń igra ze szczegółami lub biegnie za głównym wątkiem. I zdaje się nam, że sami jesteśmy bohaterami tych opowieści, że pod ich szatą biją nasze serca."
[...]
Nie myśli się wówczas o niczym [...] i tak mijają godziny. Nie ruszając się z miejsca człowiek przechadza się po krajach, które widzi oczyma duszy, i fantazja wplatając się w baśń igra ze szczegółami lub biegnie za głównym wątkiem. I zdaje się nam, że sami jesteśmy bohaterami tych opowieści, że pod ich szatą biją nasze serca."
poniedziałek, 4 sierpnia 2014
Pesto z rukoli z działki, tofu, ciepła bułka.
piątek, 1 sierpnia 2014
Uśpione dni płynące chimerycznym tempem...
Subskrybuj:
Posty (Atom)